Zapraszam do zapoznania się z moim
tomikiem poezji "Drżenia niedojrzałości"

Sprawdź

Wpisy na blogu

19 Lip
2021

Ostatnio głośno jest o kolejnej błyskotliwej lali wypełnionej, już chyba niemal wyłącznie – sianem, silikonem i jadem kiełbasianym.
Niejaka Samuela Górska ślini się na myśl o konfederacyjnych, faszystowskich wizjach Polski, podkreślając swoją niechęć do „żydostwa i LGBT".
W zasadzie to od dawna nie powinniśmy oczekiwać niczego od tego typu umalowanej próżni, ale tym razem to poziom absurdu i głupoty osiągnął już tak odległe zakamarki sfery wokół niej, że w zasadzie nie ma tam już nawet cienia grawitacji, która mogła by powstrzymać resztki rozumu przed nieuchronnym, definitywnym i bezpowrotnym rozdzieleniem i zniknięciem w bezkresnym kosmosie.

11 Lip
2021

Pół Polski jest przerażona, zszokowana i poruszona wiadomościami o bestialskiej zbrodni, dokonanej przez degenerata, którego do tej pory humanitarnie nikt nie unicestwił.

Bandzior, pijak i kanalia, będąc jak co dzień w kompletnym pijackim amoku, z zimną krwią zamordował (zastrzelił) swojego brata, jego żonę oraz ich 17. letniego syna, u których mieszkał kątem jak pasożyt i wredna pijawka.

Po wszystkim (nawalony) uciekł samochodem i teraz szuka go drugie pół Polski.

Szczęśliwie przeżyć udało się drugiemu, 13. letniemu synowi, który zdołał się jakoś ukryć, ale widział cały dramat i najbliższych już nie ma.

08.07.20121 Wolne Miasto Warszawa

To przerażające, ale nie da się nadążyć z samym nawet rejestrowaniem śmiertelnych wypadków na polskich drogach.

Przez kilka dni to jest kilkanaście zdarzeń, i to tylko te, które są anonsowane w mediach.

Zabójstwo pieszej na pasach – Brzeg, czołówka pod Legionowem, morderstwo jadącego skuterem pod Wyszkowem, dwie osoby zabite w czołówce busów pod Wrocławiem, śmierć pieszej na pasach na pętli autobusowej w Warszawie, samobójstwo we wrocławiu gdie rozpędzone BMW wjechało na samochód techniczny obsługujący autostradę, itd.

Do tego wiele wypadków takich jak dachowanie na S2 z ucieczką z miejsca wypadku, bo to był zapewne polski pijak lub ćpun z zabranym już wcześniej prawem jazdy i zakazem prowadzenia pojazdów.

Nie wiem na co czekamy, przepisy trzeba zmienić i zacząć uczciwie traktować bandytów jak terrorystów i ich eliminować.

Władza tego nie robi, bo to ich elektorat, bo przecież prawdziwy Polak to pijak, ćpun, domowy sadysta i degenerat, a opór przed karaniem takich dorównuje temu związanemu z walką z nepotyzmem, bo cwaniaczki zawsze będą chciały się ustawić, ochronić i uwiewinnić.

Jeśli ich zlikwidujemy – to... zginie Polska.

Tylko, że przy tej mentalności to oni i tak wszystkich nas wymordują, no chyba, że władza konsekwentnie uważa, że jeśli ktoś nie jest pijakiem, ćpunem, sadystą i degeneratem, czy księdzem pedofilem, to nie kultywuje polskich tradycji i nie jest Polakiem, a w związku z tym ch.. z nim.

Sprawa rozwiąże się sama.

Kaczyński nie ma już nikogo do stracenia, więc dopóki żyje i rządzi – na pewno nic się nie zmieni, bo przecież w jego mniemaniu i tak jest już tylko jedynym prawdziwym Polakiem, nawet jeśli polskiego hymnu ani języka nie zna ni w ząb.

Jeszcze Polska nie zginęła „póki" on żyje, jak ślicznie fałszował ostatnio wzywając Dąbrowskiego by maszerował z „ziemi polskiej do wolski".

Czekam już tylko, by chwycił za szablę i odebrał co nam obca przemoc wzięła...

Ale z takim talentem to się raczej pochlasta, taki z niego mały rycerz...

Oj ludzie ludzie, ciągle mu wierzycie, a on schodzi z mównicy, mruga do Maciarewicza i tylko pogardliwie rzuca:

Nu, paka paliaki...

Ja Ja, Polak mały

08 Lip
2021
kategoria: Sport
godzina: 08:13

08.07.2021 Wolne Miasto Warszawa

Grający „u siebie" Anglicy, po niezwykle emocjonującym i zaciętym meczu przedłużonym o dogrywkę, pokonali Duńczyków 2 : 1.

Mecz zaczął się od wyraźnego naporu Anglików, choć spokój Duńczyków powodował przekonanie, że nie zamierzają wpadać w panikę i są gotowi na podjęcie rzuconej rękawicy.

Po kilkunastu minutach mecz się wyrównał, a przepiękna bramka z wolnego, strzelona przez Mikkela Damsgaarda na chwilę uciszyła stadion.

Na boisku jednak konsekwentnie prący naprzód Anglicy dość szybko doprowadzili do wyrównania, zmuszając nawet Duńczyków do strzelenia sobie bramki samobójczej, bo pechowo interweniujący Simon Kjaer, próbujący przeciąg wślizgiem znakomite podanie Bukayo Suki, skierowane wzdłuż linii bramkowej do wbiegającego na pole bramkowe Raheema Sterlinga – odbił ją tak niefortunnie, że wyręczył czekającego już tylko na dostawienie nogi i strzelenie do pustej bramki Anglika.

Mniej więcej od 60. minuty widać było, że własne ściany wyrazie niosą Anglików, których przewaga stawała się z każdą minutą wyraźniejsza.

Co prawda Duńczycy mądrze i w miarę pewnie się bronili, ale w swoim raczej defensywnym ustawieniu w zasadzie zdawali się myśleć tylko o przetrwaniu do dogrywki i rzadko kiedy próbowali stworzyć jakieś zagrożenie na połowie Anglików.

W dogrywce przebieg meczu w zasadzie nie uległ zmianie, ale z każdą minutą widać było, że rośnie przewaga Anglików oraz że Duńczycy coraz bardziej tracą siły, pozwalając na coraz groźniejsze sytuacje we własnym polu karnym.

Bramkę otwierającą przed Anglikami bramy finału zdobył Hary Kane, po dość kontrowersyjnym rzucie karnym, który zresztą strzelał go na dwa razy.

Broniący Kasper Schmeichel świetnie wyczuł gdzie strzeli, ale zamiast odbijać piłkę gdzieś do boku, próbował ją łapać i nieszczęśliwie dla siebie wypluł ją wprost pod nogi nadbiegającego kapitana Anglików, pozwalając mu na, z kolei niezwykle szczęśliwą dla niego, dobitkę.

Po tym golu wszyscy, łącznie z Duńczykami, wiedzieli, że jest już po meczu.

Dyskusje czy był karny, czy nie oraz czy był nieco wcześniej (a wtedy nie odgwizdany), będą się zapewne toczyć jeszcze długo, podobnie zresztą jak te dotyczące formuły rozgrywania tych mistrzostw, w których kilka zespołów miało prawo rozgrywania turnieju w zasadzie u siebie, a pozostałe latały tam i z powrotem po całej Europie, niemal zwiedzając też Azję.

Pomysł, że wybrani mają stabilne, sprzyjające warunki gry, a reszta zmienia cyklicznie klimat, strefy czasowe i spędza czas w podróżach i gra każdy mecz w innym kraju, odległym nawet o kilka tysięcy kilometrów - moim zdaniem ma niewiele wspólnego z uczciwą rywalizacją i równością szans.

W tym meczu było to widać bardzo wyraźnie, bo Anglicy na ten mecz w zasadzie wyszli przychodząc do szatni „z domu", a Duńczycy przylecieli do Londynu po długiej i wyczerpującej wycieczce nad Morze Kaspijskie, bo ktoś wpadł na szatański pomysł, że Baku jest świetnym miejscem na ich ćwierćfinał.

Tak, to mistrzostwa będzie można organizować dopiero za kilka lat, gdy na boisko będą wybiegać zaprogramowane lub sterowane z Play Station roboty, a nie żywi ludzie, którzy na turniej przyjeżdżają i tak nieźle wykończeni po niezwykle ciężkich sezonach w różnych ligach i rozgrywkach.

No, ale tradycyjnie ktoś wziął niezłą kasę za „genialne" pomysły, a reszta się nie liczy.

W końcu baron Pierre De Coubertin już dawno nie żyje, a dla wielu jego idee fair play brzmią niemal jak antyczne igrzyska, bo te nowożytne jak widać, mimo jego wielkich wysiłków, kierują się już zupełnie innymi prawami.

Czeka nas finał na... Wembley.

Anglicy zagrają z Włochami, a machlojki tłumaczone pandemią, kwarantanną i czymkolwiek innym spowodują, że dwunastu zawodników będzie grało przeciw jedenastu.

Brakuje tylko sędziego z Anglii.

Niech żyje sport.

Następne mistrzostwa proponuję zrobić z losowaniem przeciwników na godzinę przed meczem, pierwszy będzie gospodarzem, a jak przeciwnik nie doleci to ogłaszać walkowery.

A w kolejnych to tytuł przyznajmy w głosowaniu telewidzów... niech UEFA zarobi na SMSach, zwłaszcza, gdy podłączy Amerykę i Azję.

 

Ja Ja, Polak mały

07.07.2021 Wolne Miasto Warszawa

To chyba jedno z większych wydarzeń w karierze tenisowej Huberta Hurkacza, który w ćwierćfinale najbardziej prestiżowej trawy na świecie pewnie pokonał... Rogera Federera 3 :0 (6 :3, 7 : 6 (4), 6 :0)

Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że Roger jest już tylko cieniem samego siebie i pewnie trzeba by mu przyznać rację, że przecież wygrywając ten turniej osiem razy, grał na dużo wyższym poziomie.

Ale niemniej jednak to nadal jest wielki Federer, człowiek legenda i póki gra jest groźny.

Trzeba powoli pogodzić się z rzeczywistością, która nieubłaganie daje mu do zrozumienia, że czas już kończyć tę niewiarygodną karierę, ale przeciągnięcie jej do grania na światowym poziomie w wieku czterdziestu lat – to tak czy inaczej wyczyn wielki, niewiarygodny i niebotyczny.

Cieszy, że Hubert osiągnął swój życiowy sukces pokonując taką legendę w znakomitym stylu, prezentując dużą dojrzałość tenisową, połączoną z umiejętnością opanowania emocji i zachowania zimnej krwi w kluczowych momentach.

Na razie nie mówimy o tym co dalej, choć tradycyjnie apetyt rośnie w miarę jedzenia...

Trzymamy kciuki i wierzymy, że Wimbledon w tym roku będzie polską dzielnicą Londynu.

Hubertowi życzę, by po turnieju mógł wyjść do kamer i powiedzieć: „Jestem londyńczykiem". I żeby wtedy Londyn zareagował owacją na stojąco...

A tymczasem w innej części miasta, na Wembley, Duńczycy robią wszystko, by pokazać synom Albion, że potrafią podbić Anglię.

Nie wiem czy Shakespeare dzisiaj też trzyma kciuki za potomków Hamleta, ale na pewno ta bitwa do końca będzie zacięta, bo to jest prawdziwe być albo nie być w tym przesuniętym turnieju o Mistrzostwo Europy.

Mam tylko nadzieję, że nikt nie będzie używał zatrutej szpady, miecza ani kielicha, a ostateczny zwycięzca będzie miał potem jeszcze tyle siły, by w finale pokonać czekających już na przeciwnika Włochów.

Ja Ja, Polak mały

04 Lip
2021

Od kilku miesięcy śledzę, a może raczej obserwuję i próbuję ogarnąć, czyli zrozumieć i wyobrazić sobie dokładniej, informacje o skali śmiertelności na polskich drogach.
Najpierw wydawało mi się, że gołe cyfry niewiele mówią, par excellence ginąc w bezdusznym przepływie informacji i masie zbędnych detali towarzyszących ogłaszanym newsom.

Jednak ogrom tragedii, w większości wynikających z bezmyślności, bezczelności, braku pokory, wiedzy oraz umiejętności, a także będących świadectwem egoizmu i ograniczeń umysłowych sprawców – powodują, że nie da się przechodzić nad nimi do porządku dziennego.

To przecież w każdej chwili może spotkać każdego z nas tylko dlatego, że obok, czy naprzeciw, jedzie debil, morderca, niepoczytalny kretyn i imbecyl, bezpodstawnie przekonany o swojej wyższości, jakiejkolwiek wartości i wyjątkowości.
Jesteśmy otoczeni potworami, których życie, w ich mniemaniu, jest jedynie ważne, istotne oraz lepsze i cenniejsze od życia wszystkich innych dookoła.

Mamy do czynienia z bandytami, którzy w większości są bezkarni w swoim łamaniu zasad bezpieczeństwa i logiki poruszania się po drogach, a swoją bezkarnością stale utwierdzają się w przekonaniu, że są wybrani, mają inne prawa i wszystko im się od życia należy, bez względu na otaczający ich świat i zagrożenie jakim są dla wszystkich dookoła.

W dodatku cześć tych zagrożeń jest wynikiem infantylnej potrzeby zaistnienia za wszelką cenę i pokazaniu wszystkim dookoła swojej... pospolitej wyjątkowości.

Finał żeńskiego debla na RG potwierdził niesamowitą formę Czeszki, która po wczorajszym triumfie w singlu (pokonała Anastazję Pawluczenko 2 : 1), dziś wraz z Kateriną Siniakovą pokonała duet Bettany Mattek Sands, Iga Świątek 2 :0.

Okazuje się, że niemal niemożliwe jest jednak wykonalne i to we wspaniałym stylu.

Jej niesamowity sukces - pierwszy raz od 21 lat odniesione przez kogoś zwycięstwo i w singlu, i w deblu, jest z jednej strony powtórzeniem jej deblowego triumfu w tej imprezie sprzed 4. lat (z tą samą partnerką), a jednocześnie jest jej... pierwszym triumfem singlowym w turnieju wielkoszlemowym.

W singlu był to jej 5. finał i dopiero teraz udało się jej go wygrać, co świadczy o ogromie pracy, cierpliwości, pokory i nabierania doświadczenia niezbędnych do osiągania zwycięstw i wznoszenia się na wyżyny swoich umiejętności właśnie w momentach najważniejszych w tych najbardziej prestiżowych turniejach.

Bezdyskusyjna wyższość w dzisiejszym deblu wynikała m.in. z wieloletniego ogrania i znakomitej współpracy ze swoją partnerką, z którą od lat udanie grają razem.

Powtórzenie deblowego zwycięstwa w RG świadczy równocześnie o konsekwencji i rozwoju swojego poziomu sportowego oraz o pewnej stabilizacji umiejętności wynikającej właśnie z tej wieloletniej deblowej współpracy ze swoją deblowa partnerką.

Sukces w singlu to już wynik kolejnej zmiany mentalności i jakości gry wypracowanych przez lata ciężkiej i cierpliwej pracy.

No i stało się, Iga nie dała rady awansować do półfinału singla na RG, ulegając znakomitej Greczynce Marii Sakkari 4 : 6, 4 : 6.

Nie chcąc zapeszyć jej fantastycznych występów w Paryżu – cierpliwie milczałem aż do tej pory, ale świetna seria musiała się przecież kiedyś skończyć.

Moim skromnym zdaniem turniej wielkoszlemowy już sam w sobie jest niesamowitym wyzwaniem dla tych najlepszych, rozgrywających największą liczbę gier, a próba walki o zwycięstwo zarówno w singlu jak i w deblu to już niemal masochizm.

Aby móc przetrwać taki maraton trzeba by być ugruntowanym numerem 1 na odpowiedniej liście tenisowej i być w życiowej formie, popartej kilkuletnim doświadczeniem na topie tenisowych rankingów.

Nasza wielce optymistyczna wiara w dublet Igi wynikała oczywiście bardziej z naszej ułańskiej fantazji niż z popartej logiką wiedzy o tenisie, fizjologii i psychologii.

Ćwierćfinał RG to w Polskim tenisie wielkie wydarzenie samo w sobie i nie można patrzeć na odpadnięcie Igi jak na jakąś niespodziewaną porażkę, a już na pewno nie jak na klęskę.

Iga pomimo zeszłorocznego niebywałego sukcesu nadal jest nieopierzonym pisklakiem uczącym się latać, a to, że potrafi podfruwać tak wysoko świadczy o jej niebywałym talencie.

Jakby mało było ostatnich tragedii, kolejni degeneraci zakatowali (niemal) na śmierć swoją trzyletnią córkę.
Nieszczęsna ofiara kona nieprzytomna w szpitalu.
Kat!
To jest jedyna odpowiedź na pytanie co z nimi zrobić.
Jeśli ktoś chce uśmiercić ich humanitarnie niech wleje w nich po dwa litry wódki, bo to jest zapewne ich stały i jedyny sposób na udane życie.
Nie ma słów i kary na taką degrengoladę, szansy na zmianę ich zachowań ani podejścia do świata.
Eliminacja – natychmiastowa, bezwarunkowa, nieodwołalna.
A humanitaryzm okażemy rezygnując z ukamienowania ich, zlinczowania, spalenia żywcem, czy rozerwania końmi...
Wszelcy Bogowie chyba poszli na piwo i mają ten świat w... głębokim poważaniu, bo zapewne pogodzili się już z kompletną porażką swojego stworzenia...

 

Ja Ja, Polak mały

Jeszcze nie ochłonęliśmy po bestialskim morderstwie na małym Sebastianie, dokonanym przez recydywistę i psychopatę Tomasza M., któremu ten kraj rozkosznie pozwala żyć i krzywdzić wszystkich dookoła, a już szokuje kolejna ohydna zbrodnia dokonana przez następnego bezkarnego dewianta.

Teraz niejaki Dawid J., który jako 14. latek zgwałcił i zamordował koleżankę, za co... trafił do poprawczaka, a potem siedział w więzieniu za próbę gwałtu, i tym razem zadowolony znowu spełnił swoje chore i nieludzkie fantazje.

Brutalnie zgwałcił i zamordował 18. latkę, a jej ciało zakopał w lesie.

Nieustająco gorąco pozdrawiam wszystkich pseudo humanistów i przeciwników kary śmierci.

Dalej dzielnie nadawajcie odmieńcom prawo do zabijania normalnych obywateli, których rodzinom, bliskim oraz wszystkim przestrzegającym prawa zabraniajcie oczekiwania sprawiedliwości i twierdźcie, że w żaden sposób nie wolno im pomścić ofiar, ukarać degeneratów ani definitywnie wykluczyć ich ze społeczeństwa.

Zaczynam otwarcie życzyć wam byście byli kolejni na liście.

23 Maj
2021

Pojawiają się kolejne, tragiczne informacje na temat porwania i zabójstwa 11. letniego Sebastiana z Katowic, który zniknął wczoraj wieczorem z placu zabaw.
Policja podaje, że znalazła ciało chłopca oraz zatrzymała podejrzanego o dokonanie tej zbrodni.
Zakładam, że czynności śledczych opierają się na realnych poszlakach i niemal oczywistych lub wręcz oczywistych dowodach, a nie jakichś przypadkowych ruchach.
To jest mój kolejny głos w sprawie wprowadzenia bezwzględnej kary śmierci w oczywistych przypadkach udowodnienia winy tych, których bandyckie czyny nie podlegają żadnej wątpliwości.
Jeśli np. monitoring, ślady ujawnione w czasie obdukcji (sekcji) wskazują na tego bandytę, to wątpliwości nie ma żadnych, bo już samo porwanie musi być traktowane jak akt terroru i zamiar zabójstwa.
Nasza cywilizacja, jeśli ma przetrwać, musi wrócić ze ślepej uliczki pseudo humanizmu pozwalającego całej masie bandytów czuć się bezkarnymi w swoich chorych urojeniach i realizowaniu nieludzkich, niehumanitarnych oraz bestialskich i barbarzyńskich zachowań.
Jeśli ktokolwiek chce im przyznawać prawo do życia lub twierdzi, że jest tu miejsce na jakąkolwiek resocjalizację... to niech sam się nimi zajmuje w odosobnieniu i izolacji od reszty świata, na własny koszt i odpowiedzialność.
Tyle, że jaka ich wtedy czekałaby kara...?

Jeśli ktokolwiek będzie miał kiedykolwiek jakiekolwiek wątpliwości jak wygląda szczęście – niech zapamięta raz na zawsze – ma rozpromienioną twarz ROBERTA LEWANDOWSKIEGO.
I to nie jest tak, że jest tak, gdyż on jest w czepku urodzony albo tak po prostu ma farta, bo jego sukcesy są dziełem jakiegoś niewiarygodnego przypadku i jedynie szczęśliwego zbiegu okoliczności.
Jego szczęście jest bardzo dokładnie... zaplanowane, przemyślane i przygotowane, bo zaczyna się od marzeń, po których następuje faza skrupulatnego określania (niezwykle odległych) celów i wytyczenia optymalnej drogi prowadzącej na szczyt.
Czy to wygląda na prosty plan?
Możliwe, tylko że potem nadchodzi wieloletni okres niezwykle ciężkiej, niemal katorżniczej pracy, obwarowanej całą masą dodatkowych wymogów, powodujących, że każdy dzień musi przebiegać ściśle według założonej i konsekwentnie realizowanej reguły, i jest traktowany jako niezbędny element tej niezwykle złożonej układanki.
A żadnego dnia nie można przeoczyć, pominąć, przegapić ani odpuścić, bo grozi to posypaniem się i unicestwieniem tego całego misternie ułożonego planu.

16 Maj
2021

16.05.2021 Wolne Miasto Warszawa

No i stało się, Robert Lewandowski wyrównał niesamowity i niepobity do tej pory, 49. letni rekord Gerda Mullera, polegający na strzeleniu 40. bramek w jednym sezonie Bundesligi.
Wydarzenie na miarę nie tylko samej ligi niemieckiej, ale robiące wrażenie w całym piłkarskim świecie.
Symptomatyczne, że 40. gola zdobył tak bardzo charakterystycznym dla niego uderzeniem z karnego, bo przecież ich wykonywanie opanował niemal do perfekcji i pewnie już na zawsze taka forma i sposób oddawania strzału z „wapna" – będą nierozerwalnie związane z jego nazwiskiem (tak jak kiedyś legendarnym kreatorem i wykonawcą niezwykłego sposobu ich strzelania został Antonin Panenka).

Po zdobyciu gola, gdy Lewy w bardzo ładnym geście odsłonił na torsie drugą koszulkę z wydrukowaną podobizną Mullera z napisem „4ever Gerd", cały sztab szkoleniowy i piłkarze uhonorowali RL9, tworząc wzdłuż linii bocznej, przy ławce rezerwowych, szpaler, przez który przebiegł oklaskiwany i szczęśliwy RL9.
I tu pojawił się pewien zgrzyt, który ja osobiście też rozumiem, albowiem, po pierwsze taka niespotykana mimo wszystko demonstracja zaburzała rytm toczącego się spotkania, a forma ekspresji radości mogła zostać odczytana jako niestosowna, podobnie jak przeskakiwanie poza bandy, opuszczanie boiska, czy zdejmowanie koszulki, które są standardowo karane żółtymi kartkami.

10 Maj
2021
kategoria: Sport
godzina: 10:43

Wczoraj w stolicy Katalonii odbyło się Grand Prix Hiszpanii.
Tor lubiany przez większość kierowców nie daje jednak zbyt wielu możliwości do wyprzedzania, a zatem, oczywiście, niezwykle ważne były wyniki kwalifikacji oraz obranie właściwej strategii pit stopów (i ich sprawnego przeprowadzenia) oraz gotowość do natychmiastowej reakcji na taktyczne zagrania rywali.
W ostatecznym rozrachunku okazało się, że wyścig wygrał startujący po raz setny (wow!!!) z pool position Lewis Hamilton (Mercedes), dojeżdżając przed startującym z drugiej pozycji Maxem Verstapenem (Red Bull) i trzecim na starcie i na mecie Valtierim Botasem (Mercedes).
Ale wcale to nie było takie proste, bo rzecz w tym, że w trakcie niemal całego wyścigu kolejność jazdy zawodników była inna.
Po znakomitym starcie i bardzo ostrym ataku w pierwszym zakręcie Verstapen, wykorzystując niewielki błąd Hamiltona, który zostawił mu zbyt dużo miejsca po wewnętrznej, objął prowadzenie, które utrzymywał do 60. okrążenia z 66. jakie były do przejechania.
Na wyjeździe z tego zakrętu przytomny Botas odpuścił nieco, by nie wpaść na swojego zespołowego kolegę Hamiltona wracającego na tor po lekkim wypchnięciu go przez agresywny atak Maxa.
Ten moment wykorzystał jadący na czwartej pozycji Charles Leclerc z Ferrari, wyprzedając „fińskiego" Mercedesa, by potem przez wiele okrążeń bronić się przed ripostami Valteriego, który ostatecznie udanie powrócił na trzecie miejsce.

28 Kwi
2021

I znowu jakiś niezwykle prawy i sprawiedliwy sąd uniewinnił wariatkę, która prowadząc samochód bez OC, staranowała pięć innych samochodów.
Narobiła szkód na kilkaset tysięcy, a wspaniałomyślny sąd uznał, że jest niespełna rozumu i jako psychiczna nie może za to odpowiadać.
W związku z powyższym wszyscy poszkodowani sami mają się martwić o pokrycie swoich strat tzn. nikt im niczego nie zwróci i nie zrekompensuje.
Nienormalna będzie dalej żyć między nami jakby nigdy nic i będzie usprawiedliwiana ze wszystkich swoich przewin i przestępstw, a wszyscy poszkodowani będą ponosić wszelkie konsekwencje jej porąbanego bytu.
Lecząca się psychiatrycznie wariatka dostaje leki, których według sądu świadomie nie bierze, bo ma taką fantazję i to jej wolno.
Stanowiąc zagrożenie dla wszystkich dookoła jest kompletnie bezkarna i wolna od wszelkiej odpowiedzialności bo... jest nienormalna.
Coraz bardziej wątpię w normalność tego kraju, a sędziowie podejmujący takie decyzje zdają się leczyć w tym samym szpitalu i podobnie jak ona odmawiać przyjmowania leków.

31. kolejka Bundesligi była dla nas ważna przede wszystkim dlatego, że po miesiącu przerwy w Bayernie pojawił się Robert Lewandowski.
Wyniki meczów mogły przesądzić o tym, że już po tej kolejce Bayern świętowałby kolejny tytuł mistrzowski.
Jednak tak się nie stało, między innymi dlatego, że drugi w tabeli RB Lipsk pokonał 2 : 0 VFB Stuttgart (grając przez 75 minut z przewagą jednego zawodnika, bo za brutalny faul z boiska wyleciał Naouirou Ahamada).
Ale jednak kluczowa była sobotnia porażka samego Bayernu 1 : 2 z FC Mainz.
Przegrana absolutnie zasłużona i ukazująca Die Roten jako zbieraninę zagubionych, mało powiązanych ze sobą jakąkolwiek myślą taktyczną zawodników, którzy przyjechali odbyć mecz.
W zasadzie w grze Bayernu widać było brak czegokolwiek: pomysłu, współpracy, woli walki, zaangażowania, czy wiary w to, że coś da się zrobić.
Wszyscy zawodnicy sprawiali wrażenie jakby wczoraj odbyli ciężki trening interwałowy, a piłki nie mieli przy nodze od miesiąca.

16.04.2021 Wolne Miasto Warszawa
O 10< i > o 10
Niestety kolejny tragiczny dzień i czas na naszych drogach.
Dzisiaj śmierć matki i niemowlaka w okolicach Pyrzowic, po karambolu kilku aut, mąż i drugie dziecko w szpitalu, razem z kilkoma innymi poszkodowanymi.
Tutaj zderzenie samochodu ciągnącego przyczepę kampingową.
W wypadku brało udział kilka samochodów, w tym ciężarówka i dostawczak.
Nie znam szczegółów, ale mam wrażenie, że przyczepa kampingowa została wprasowana przez jadący za nią samochód w tył ciągnącego ją pojazdu, który z kolei dociskany przez nią do ciężarówki przed nim, ostatecznie wskoczył na jej podwozie masakrując i rozwalając ją kompletnie.
Zginęli ludzie miażdżeni w kleszczach ściskających ich kilku samochodów.

 

 

13 Kwi
2021

Może się wydawać, że trzynasty okazał się pechowy dla ekipy z Monachium, bo nie awansowała do kolejnej fazy rozgrywek LM, ale to co pokazała w dwumeczu z Paris Saint Germain w żaden sposób nie dawało jej podstaw do tego, by go wygrać.
Oczywiście cała moja krytyka oparta jest na założeniu, że mówimy o zespole aspirującym do miana najlepszego, a tym samym takiego, od którego wymaga się dużo więcej oraz z pełną świadomością, że rywalizowali z drużyną, która zagrała świetny dwumecz, prezentując znakomity futbol, wybitne umiejętności panowania nad piłką i najwyższy kunszt piłkarski w każdym aspekcie swojej gry.
Neymar, Mbappe, Navas i spółka wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i tym razem pokazali się ze swojej najlepszej strony, która potwierdza, że potrafią stanowić najwyższą możliwą jakość.
Niemniej jednak twierdzę, że to raczej bardziej Bayern przegrał ten dwumecz, niż samo PSG go wygrało, bo przyczyn porażki Bawarczyków upatruję wewnątrz zespołu, a nie w nawet najlepiej grających przeciwnikach.
W żaden sposób nie umniejsza to jednak chwały PSG i szacunku dla nich za zasłużone wywalczenie awansu.

30 Mar
2021
kategoria: Polityka
godzina: 10:05


I znowu dramatyczny przykład bestialstwa i wprost niewyobrażalnej tragedii.
Jakaś szumowina i kompletny degenerat, któremu jakoś dziwnie pozwala się chodzić po naszej ziemi, zakatował 10. latka, napadając na niego... w jego własnym mieszkaniu, do którego bandycko wtargnął.
Śmiertelne pobicie i maltretowanie dziecka jakimś łomem, moim zdaniem, kwalifikuje się już nie tylko na krzesło elektryczne, ale powinno skończyć się publicznym ukamienowaniem lub rozrywaniem końmi.
Tu nie ma żadnych wątpliwości czy to zrobił, zastanawiania się, a może to nie on, bo na sto procent to on.
Napad na cudze mienie, morderczy atak na dziecko, do tego pobicie własnego dziecka, bo jego trzynastoletni syn był u tego swojego młodszego kolegi, a do tego pobicie (chyba próbującej interweniować) swojej konkubiny – stwarzają obraz bestii, która nie ma żadnych hamulców ani oporów przed robieniem rzeczy najstraszniejszych.
Niech mi ktoś wytłumaczy jaką wartość dla świata ma istnienie takiej kanalii.
Jaką religię trzeba by wyznawać, żeby potrafić wytłumaczyć, że jakiś Bóg mógł stworzyć takiego potwora?
Jakie społeczeństwo może akceptować to, że ktoś taki jest jego członkiem?
Jaka socjologia potrafi obronić jakiekolwiek pozytywne aspekty akceptowania nawet w najmniejszym stopniu takiej degrengolady?
Według mnie nie ma żadnej, najdrobniejszej choćby rzeczy, która dawałaby jakiś cień podstawy do tego, by w jakikolwiek sposób zastanawiać się, że to coś należy traktować jak człowieka.

26 Mar
2021
kategoria: Polityka
godzina: 10:14

Żenującego kabaretu z odznaczeniem KKOOPem Roberta Lewandowskiego ciąg dalszy, bo nagle, z ni stąd, ni zowąd, największym problemem stał się markowy zegarek Lewego.
Zadziwiające jak głęboko polskość wżyna się niczym za ciasne stringi, tym razem w niektóre mózgi, przytłoczone i zamroczone stałym zaglądaniem w cudze życie.
To jest dowodem na to, że najbardziej polscy Polacy choć należą do wtóroustych, to w odróżnieniu od innych nacji, w rozwoju embrionalnym (po szczegóły odsyłam do specjalistycznych opracowań dotyczących biologii) w większości podlegają jakiejś nieodwracalnej aberracji, która sprawia, że normalnie całkowita zamiana lub przekształcenie miejsc „okołogębowych" i eufemistycznie rzecz ujmując „okołopośladkowych", nie dokonuje się zupełnie ani kompletnie.
W konsekwencji, tworzący się centralny ośrodek układu nerwowego, zdaje się być nieco zagubiony i nie wie gdzie się ostatecznie ulokować, a podobieństwo „kory" i „siedziska" powoduje, że nie wszystkie najważniejsze szare komórki trafiają we właściwe miejsce.
A ostatecznie, przez to, zupełnie pomieszane jest potem rozumienie świata i poszukiwanie drogi do odnalezienia w nim własnego miejsca i zaznania szczęścia.
W dużej mierze jedynym sposobem na jego osiągnięcie jest grzebanie w życiu innych, oczekiwanie na czyjeś porażki oraz zawiść i zazdrość, gdy komukolwiek coś się udaje.


Wracam na moment do odznaczenia Roberta Lewandowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, wręczonego mu w poniedziałek przez Prezydenta RP.
Mam wrażenie, że wymaga tego sytuacja, w której to wydarzenie wywołało internetowe tsunami, w dużej mierze próbujące zatopić aktualnie najlepszego piłkarza świata.
Zanim przejdę do oceny tej kolejnej, gównianej wojenki, pozwolę sobie na kilka słów mojej ogólnej oceny tego zaściankowego grajdołka, w którym żyjemy.
Ja osobiście jestem prawdopodobnie ostatnią osobą, która w jakikolwiek przychylny i pozytywny sposób byłaby gotowa wypowiadać się o obecnej, suwerennej władzy, a także o wybranym przez jej zwolenników Prezydencie naszego kraju, ale o ile nie zdecydowałem się wyjechać z niego na zawsze, wrzucając przy okazji mój paszport, a tym samym polskie obywatelstwo, do pieca, to pomimo tego, że niechętnie i bez euforii, to jednak nadal uważam ten cały bałagan za mój własny, chociaż on już wcale mi się nie podoba.
Od lat jestem zwolennikiem (prawdopodobnie utopijnej) koncepcji, że skoro tak bardzo różnimy się od siebie, mamy tak skrajnie odmienne wizje naszej roli i miejsca w świecie; a także diametralnie różnie oceniamy wartość przynależności lub nie do cywilizacji Europy zachodniej oraz przeciwstawnie ustawiamy wyznaczniki i granice naszej suwerenności – to znaczy, że nadszedł już najwyższy czas, by podzielić na mniejsze ten tak bardzo sztuczny twór jakim jest nasz przedziwny kraj.

To był weekend, w którym w Bundeslidze, po raz kolejny, wszyscy rozumiejący piłkę wymieniali bez przerwy jednym tchem wyłącznie cztery słowa: BAYERN MONACHIUM oraz ROBERT LEWANDOWSKI.
W historii futbolu zdarzają się takie mecze, które na zawsze zostają w nieśmiertelnej pamięci wszystkich kibiców na całym świecie, gdyż przełamują pewne, wydawałoby się nieosiągalne granice.
Takie momenty wykreowują również legendy o niezwyciężonych herosach, którzy potrafią wznieść się na absolutne, niedostępne dla innych wyżyny kunsztu w danej dziedzinie.
To, że Bayern Monachium jest zespołem wybitnym i historycznie należącym do najlepszych na świecie, wiemy oczywiście nie od dzisiaj.
A to, że jest najlepszy na świecie udowodnił niedawno wygrywając wszelkie możliwe trofea w zeszłym i na początku tego roku.
Ale styl w jakim w ostatni weekend, grając od 12. minuty w dziesiątkę, pokonał VFB Stuttgart 4 : 0 - zostanie zapamiętany i zapisany w annałach niesamowitych wydarzeń w sporcie, i to tymi największymi zgłoskami.

20 Mar
2021


Dane dotyczące śmiertelnych wypadków w tym tygodniu napawają przerażeniem i przeszywają swoją grozą do szpiku kości.
W Lesznie (wielkopolskie) bandyta, który jechał bez prawa jazdy, bo mu je wcześniej zabrano i miał zakaz prowadzenia samochodu, a do tego znowu był naćpany zabił 11. miesięczne dziecko, gdy zjechał czołowo na drugi pas i zderzył się z nadjeżdżającą kobietą jadącą z trójką dzieci (matka z dwójką dzieci jest w szpitalu). Nie wyobrażam sobie jej cierpienia.
Nie wiem co jeszcze musi się zdarzyć, aby wreszcie wstrząsnąć ludźmi na tyle, by przyznali, że dla takich degeneratów nie ma miejsca w społeczeństwie.
Jeśli nie wrócimy do sadzana zabójców na krzesłach elektrycznych to ten kraj nie ma przed sobą żadnej przyszłości.
Gdyby jakiś „humanista" buntował się na takie stawianie sprawy, to proponuję poczekać aż jakiś inny (albo ten sam, po raz kolejny łagodnie i humanitarnie potraktowany i wypuszczony na wolność przez wyrozumiałych teoretyków życia) bezmózgi pojeb zamorduje mu dziecko lub matkę.
Wtedy serdecznie zapraszam do miłej, merytorycznej dyskusji na temat wiary w człowieka i kwestii kary śmierci dla bandytów, terrorystów i wszystkich tych, którzy życie innych mają za nic.

20 Mar
2021
kategoria: Polityka
godzina: 09:29

Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek przyjdzie mi do głowy, że to kretyńskie i prostackie hasło wykrzykiwane do tej pory jedynie przez imbecyli, nieuków, karierowiczów i populistów, może mieć jakikolwiek sens.
A jednak świat się zmienia i głoszone przez Pana profesora Balcerowicza prawdy zdają się nie zawsze mieć oparcie w uczciwie interpretowanej wiedzy, bezstronnej ocenie, logice i trosce o prawo oraz jego przestrzeganie.
I nie może bronić tego żadna wierność najzimniejszej i najbardziej bezdusznej nawet ekonomii, bo to ekonomia jest dla ludzi i ma im służyć, a nie na odwrót.
Tym razem Pan profesor wypowiedział się niezwykle krytycznie przeciw wszystkim osobom, które wzięły tzw. kredyty frankowe i od lat próbują walczyć o swoje (jak dotąd) uporczywie łamane prawa.
Rozumiem, że przemawia przez niego dusza bankowca, czyli kogoś, kto zarabia na tym, że w określony sposób nakłania wszystkich dookoła, by oddali mu w tej czy innej formie swoje pieniądze, tak by on nimi zarządzał na swoich warunkach, między innymi „pożyczając" je komuś innemu na oddzielnie przez siebie ustalanych zasadach.

Rozegrana w ostatni weekend 25. kolejka Bundesligi przyniosła kilka ważnych, zapewne brzemiennych w skutkach, rezultatów.
Zwycięstwo Bayernu Monachium 3 : 1 nad Werderem Brema co prawda było raczej oczekiwane, a każdy inny wynik byłby zapewne uznany za niespodziankę, bądź nawet sensację, ale tym razem jego kontekst jest znacznie szerszy niż tylko dopisanie Die Roten 3. punktów.
Niezwykle miłym dla nas i niemalże historycznym wydarzeniem było zdobycie przez Roberta Lewandowskiego bramki na 3 : 0, i to nie tylko dlatego, że przesądziła o zwycięstwie i ostatecznie odebrała Werderowi nadzieję na jakiekolwiek punkty w tym meczu.
Ten gol był jednocześnie 268. zdobytym przez RL9 w Bundeslidze, a tym samym zrównującym go z drugim na liście wszechczasów Klausem Fischerem.
Gdyby kilka strzałów Roberta, po których piłka trafiała w słupki lub poprzeczkę – było minimalnie celniejszych, Lewandowski już po tym meczu byłby samodzielnym drugim snajperem tej ligi.
Na to musimy jeszcze poczekać, ale sądzę i mam nadzieję, że jedynie do następnej kolejki.
Jedynym piłkarzem, który zdobył więcej goli jest już tylko legendarny Gerd Mueller.

DZIESIĘĆ MNIEJ – Wczoraj Stary Sącz (małopolska) – 2. Ofiary śmiertelne
Niestety nie ma chwili przerwy w informacjach o śmiertelnych wypadkach drogowych spowodowanych przez idiotów i bezmyślnych morderców.
Wczoraj wieczorem kolejne czołowe zderzenie, do którego doprowadził 22. letni bandyta, który jadąc fordem z trójką pasażerów wbił się w prawidłowo jadącego seata, bo... bezprawnie i niebezpiecznie wyprzedzał kolumnę samochodów.
Wyprzedzał, bo uznał, że jest lepszy od tych, co cierpliwie jechali w korku, że to tylko jemu się śpieszy, a frajerzy niech sobie czekają i jadą noga za nogą.
On był panem drogi i świata.
Zabił dwie pasażerki swojego samochodu, a wszyscy pozostali uczestnicy trafili do szpitala.
Mój stały postulat – kara za podwójne zabójstwo, odszkodowania dla wszystkich poszkodowanych i pokrycie kosztów akcji ratunkowej i leczenia.
Nastoletnie ofiary, którym ktoś (tym razem znajomy) bezmyślnie i brutalnie odebrał życie, niewyobrażalny dramat rodzin, gigantyczne koszty akcji ratunkowej i leczenia, zaangażowanie służby zdrowia podczas pandemii, gdy wszyscy mamy ograniczone możliwości korzystania ze służby zdrowia, która i taki jest już niewydolna.

13 Mar
2021

Jako uzupełnienie i jednoczesne podejście do bezpieczeństwa na drodze z innej strony niż tylko i aż piętnowanie debili, morderców, pijaków, ćpunów, kretynów i bezmózgich, egoistycznych, przekonanych o swojej świetności i wyższości megalomanów – postanowiłem zacząć lobbować za autokorektą sposobu jeżdżenia przez każdego z nas, uważających, że jesteśmy rozsądni, myślimy, przewidujemy sytuacje na drodze i w zasadzie nie mamy sobie nic do zarzucenia.
Sądzę, że w obliczu tak dramatycznych, codziennych informacji o śmiertelnych wypadkach na drodze, potrzeba z jednej strony karać (definitywnie eliminując ze społeczeństwa dopuszczających się tych karygodnych i nieludzkich przestępstw) te najbardziej drastyczne objawy bezmyślności podsycanej przedziwną, akceptowaną u nas do tej pory bezkarnością, a z drugiej równocześnie próbować doprowadzać do przemyśleń coraz szerszą grupę nas, wydawałoby się zwykłych kierowców, którzy uważamy, że my jeździmy dobrze i bezpiecznie, zawsze panując nad sytuacją.

07 Mar
2021

Spojrzenia na wydarzenia 24. kolejki Bundesligi nie można chyba nie zacząć od prawdopodobnie najważniejszego meczu tego weekendu.
Zwłaszcza, że trzeba przyznać, iż na pewno nie zawiódł nikogo z oglądających, no może poza sympatykami RB Lipsk.
Na marginesie Byki bez problemu wykonały swoje zadanie pokonując FC Freiburg 3 : 0 i niecierpliwie oczekiwały na wynik spotkania Bayernu Monachium z Borussią Dortmund zakładam, że tym razem mocno trzymając kciuki za BVB.
Poza tradycyjną wagą klasikera, od kilku lat dodatkowym smaczkiem jest fakt, że reprezentujący obecnie Die Roten RL9 poprzednio grał w Dortmundzie.
Ostateczny wynik, ustalony właśnie przez Lewandowskiego na 4 : 2 dla Bayernu, wcale nie oddaje jednak dramaturgii spotkania, a tym bardziej jego przebiegu, który mimo wszystko był od pierwszej do ostatniej minuty niezwykle zaskakujący.

05 Mar
2021

05.03.2021 Wolne Miasto Warszawa
Budowa tunelu pod Świną ma połączyć Uznam z Wolin i ze stałym lądem.
Dzisiaj w Świnoujściu z wielką pompą odpalono „kreta", czyli wielką, wielofunkcyjną, specjalną machinę wiertniczą do drążenia i budowania tuneli.
Ma ona z sukcesem przewiercić i jednocześnie zbudować tunel pod Świną, który wreszcie połączy w jedną całość rozdarte rzeką Świnoujście.
Ponieważ podobny tunel wykonano w Gdańsku pod Martwą Wisłą i dzięki temu niezwykle usprawniono przemieszczanie się po stolicy Pomorza, to jestem przekonany, że rozwiązanie węzła gordyjskiego, jakim dla Świnoujścia od lat jest konieczność korzystania z połączeń promowych, otworzy zupełnie nowy rozdział tej perły województwa zachodniopomorskiego.
Prace przygotowawcze prowadzące do tego etapu budowy niemal od trzech lat, ale przy okazji uruchamiania kolosa nie omieszkali się tam pojawić najważniejsi budowniczowie naszej nowej, ładnej i coraz bardziej suwerennej Polski ludowej.
Tradycyjnie przepiękne przemówienia podkreślały siłę i niezłomność najlepiej na świecie zmienionej władzy w dążeniu do osiągnięcia absolutnej jedności wszystkich terenów ukochanej ojczyzny.

Po tygodniu, w którym grała liga mistrzów, a w niej Bayern Monachium pewnie pokonał Lazio Rzym 4 : 1, Borussia Dortmund Sevillę 3 : 2, RB Lipsk uległo Liverpoolowi 0 : 2, a Borussia Moenchengladbach, w takim samym stosunku Manchesterowi City, zespoły wróciły na ligowe boiska.
Zacznę od niespodzianki jaką byłą porażka idącego do tej pory jak burza w tym roku Eintrachtu Frankfurt przegrał z Werderem Brema 1 : 2, co potwierdza, że zespoły z dolnej części tabeli, w poszukiwaniu punktów, za wszelką cenę gotowe są kąsać wszystkich bez względu na miejsce w tabeli.
Dzięki temu Werder odsunął się nieco od strefy spadkowej i mając 26 punktów utrzymał 12. miejsce, zwłaszcza, że sąsiadujący z nim 13. Augsburg też wygrał swój mecz z Mainz i oba zespoły, w związku z tym, nadal mają po tyle samo punktów.
Porażka Eintrachtu wstrzymała go w pogoni za liderami, a zwłaszcza pozwoliła oderwać się od niego Wolfsburgowi, który nadal się nie zatrzymuje i pewnie pokonał Herthę Berlin 2 : 0, samodzielnie zajmując 3. miejsce w tabeli.

© Wszelkie prawa zastrzeżone