Zapraszam do zapoznania się z moim
tomikiem poezji "Drżenia niedojrzałości"

Sprawdź

05 Lip
2024

Titanica PIS czeka implozja i przekształca się w TITANa

kategoria: Polityka
godzina: 08:25
Udostępnij:

Wolne Miasto Warszawa, 5.07.2024

Stopień degrengolady w PISie osiąga już wartości krytyczne, a coraz bardziej przerażeni członkowie najbardziej zorganizowanej i największej mafii w tej części Europy zaczynają wykonywać niezwykle nerwowe ruchy mające im dać szansę pozostania na powierzchni.

Wobec tego obserwujemy przeróżne przetasowania, zmiany pozycji, narracji czy oceny swoich działań, miejsca i roli jakie mieli w „starym" PISie oraz ile mogą ugrać w tym, co po nim zostanie – w korelacji z próbą zdjęcia z siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności za bezczelne wydawanie bezprawnych rozkazów lub skwapliwe, ochocze i cyniczne ich wykonywanie.

To oczywiście będzie się odbywać kosztem ich dozgonnych prawdziwych partyjnych „przyjaciół", bo by ratować własne tyłki będą się wzajemnie wsypywać, oskarżać, oczerniać i zwalać całą winę na swoich, do tej pory jakże podobno świetlanych towarzyszy broni.

Strach każdego dnia zagląda im w oczy mocniej i bardziej, a poszczególne reakcje wskazują na narastającą panikę i bezładną próbę rozpaczliwej ucieczki od odpowiedzialności za świadome i celowe działanie w zorganizowanej grupie przestępczej niemal wszystkich członków tej biało-czerwonej ośmiornicy.

Ci teoretycznie mocno osadzeni na zabetonowanych stanowiskach vide Baba Jaga Pawłowicz – jeszcze cały czas starają się kąsać, jątrzyć, burzyć i ogłupiać swoich zmanipulowanych i jednocześnie oszukiwanych oraz okradanych wyborców ciągłym sączeniem jadu nienawiści do wszystkich, którzy nie wchodzą Kaczyńskiemu w dupę.

Bardzo jestem ciekaw jej zachowań za chwilę, gdy narastający i coraz bardziej wyraźnie widoczny bunt w PIS przerodzi się w otwartą wewnętrzną wojnę wszystkich ze wszystkimi, co rzeczywiście potwierdzi ich absolutną, niezwykle spójną, prawdziwą Polskość.

Co ciekawe, może się okazać, że wzajemne ataki będą tak ohydne, radykalne, obrzydliwe, bezczelne, wredne i wstrętne, że ich dotychczasowe kurewstwo i plucie na nas (ludzi normalnych, a nie wybranych przez ich Boga pomazańców PISu) – okaże się tak niewinne, że można by je pewnie określać niemal wyrazami ich „prawdziwej" sympatii.

Oczywiście teoretycznie jeszcze próbują trzymać rezon, coś dam dementują, opowiadają o vendecie, jakimś bezpodstawnym odwecie byłej opozycji oraz... że jak tylko wrócą do władzy, to przywrócą porządek i ukarzą tych, którzy dopuścili się zamachu na ich „demokrację", ale coraz bardziej widać, że pampersy już przeciekają i czas spierdalać, bo niedługo zapewne ktoś przyjdzie i po nich o 6 rano.

Niejaki Janusz Kowalski wymyślił „ucieczkę do przodu idąc rakiem", a mianowicie postanowił ostentacyjnie opuścić Suwerenną Polskę (jakoś suwerenność przestała już być dla niego najważniejsza) i zbliżyć się do Pisu, ale pozostać z boku.

To zapewne jest pokłosie rozmów o jakichś obiecywanych mu stanowiskach, które nagle zaczęły się oddalać, bo Kaczyński przestaje panować nad tą trumną, a równocześnie wielki smród w samej Suwerennej wymusił na nim ucieczkę, chociaż nie sądzę, by okazało się, że sam Kowalski sporo go nie wydzielał.

Walka o kurczącą się schedę po całym PISie i Kaczyńskim zaczyna przybierać już formę otwartej wojny choćby w sejmiku w Małopolsce, gdzie przez miesiąc, chyba pięciokrotnie, PISowcy wystawiali sobie własnych kontrkandydatów, jawnie pokazując środkowy palec Kaczyńskiemu, który kogoś tam namaścił.

Finał tego cyrku jest taki, że otoczony przydupasami typu Brudziński, Terlecki czy Błaszczak Kaczyński... najpierw zawiesił kilku „buntowników", potem odwołał swojego innego przydupasa Adamczyka zakochanego w jątrzącej tam Szydło, a finalnie zgodził się, by zamiast jego kandydata posadę Marszałka Sejmiku objął wskazany mu przydupas Adamczyka.

Co więcej, szybko odwiesił wszystkich buntowników i pozwolił im zająć inne najważniejsze tam funkcje.

No prawdziwy pokaz PISowskiej siły, logiki i jedności oraz niezachwianej niczym wielkiej władzy Kaczyńskiego.

W ten sposób prawdopodobnie może rządzić partią twardą ręką jeszcze ze dwieście lat.

Gorzej, że jak widać – coraz bardziej twarde to mają tam raczej głowy, a nie ręce, bo te umazane w gównie próbują niezdarnie chować za siebie, ale zdradza ich smród tego co zrobili i pokradli.

Słynna ex kurator Barbara Nowak w ogóle nie zrozumiała kolejnej pokrętnej logiki ideologii władzy za wszelką cenę i dumnie rzuciła mandatem radnej, ale mam wrażenie, że ktoś coś jej obiecał i znowu słowa nie dotrzymał.

Może się okazać, że za chwilę BN ciśnie legitymacją partyjną na znak sprzeciwu wobec zatracania świetlanych ideałów.

Ciekawe z kim będzie odradzać skundlonego ducha partii?

Moim zdaniem małopolska jest ewidentnym znakiem uruchomienia efektu kuli śniegowej, a umierający dziadzio Kaczyński pokazał i przyznał, że jest... jedynie sflaczałą marionetką.

Jego wizerunek umiera szybciej niż on sam, choć zgniliznę toczącej go gangreny czuć wszędzie już od bardzo dawna, a według mnie od zawsze.

Ta śmierć będzie tak odrażająca jak nie przymierzając ta Stalina i zapewne podobnie posłuży kolejnym szubrawcom na odnowę oblicza tej... partii.

Nerwowe śmiechy podczas różnych konferencji czy wystąpień na komisjach przedstawiających dowody przestępstw i ewidentne powody, dla których kolejnych „niewinnych" należy natychmiast pozbawić immunitetów i osądzić ich, traktując jak uwikłanych w mafijne układy bandytów – potwierdzają, że niemal wszyscy mają tam wiele za uszami i wiedzą, ze za chwilę przyjdzie ich kolej.

Zaczęło do nich docierać, że naprawdę po nich idą i nie zamierzają się zatrzymać.

Sądzę, że każdy dzień będzie przynosił kolejne sensacje, bo jedynym ratunkiem będzie rodzaj współpracy z organami ścigania pozwalający na wiarę w jakieś zmniejszenie kary za ujawnianie roli i czynów swoich dozgonnych funfli.

To również powoduje, że ich tak sztucznie budowana i utrzymywana jedność bardzo szybko runie, bo jeden po drugim będą się wzajemnie oskarżać i denuncjować, by ratować własną dupę.

Rozpad PISu jest już tylko kwestią czasu liczonego moim zdaniem w tygodniach, a udawanie, że to wszystko jeszcze działa wynika tylko z tego, że w środku mają tyle frakcji, grupek, większych i mniejszych band oraz rozsianych po całym kraju klik, że sporo im zajmie by dogadać się na tyle, by można ogłosić jakieś „nowe dziwne coś" co dumnie przejmie tę „prawdziwą spuściznę po wypaczonych ideałach PISu".

Znamy to dokładnie z czasów słusznie minionych, gdzie po Bierutach odnowiona partia ukazywała nowe oblicze w postaci Gomułki, a po jego kurewstwach Gierka, a po tamtym, Rakowskiego czy Jaruzelskiego, których w nowej, tym razem jeszcze bardziej odmienionej formule zastąpił Kaczyński, oczywiście przejmując po nich niemal cały majątek i... kategorycznie odcinając się od komuny i jej błędów.

Ten Titanic tonie już dość długo, bo był naprawdę ogromny, a wody nabierał zaskakująco wolno, gdyż udało im się tak omamić połowę społeczeństwa, że zawzięcie wszyscy ociemniali łapali za wiadra, by ich ratować, ale niezwykle szybko narastające w środku napięcia mogą spowodować, że te wszystkie części które od początku są pod wodą ulegną nagłej implozji zgniatając wszystkich tych, którzy próbowali się ukrywać pod pokładem.

Ta implozja, niczym ta na TITANie będzie nagła, brutalna i... ostateczna, bo zgniecie wszystko i wszystkich nie pozostawiając żadnych szans na przeżycie.

Część widzi to wyraźnie i wyskakuje już za burtę licząc na to, że uciekną zanim to wszystko pierdolnie, ale sądzę, że i tak będą zbyt blisko, by uniknąć tej katastrofy.

Ale, tradycyjnie, orkiestra gra do końca, a nawet jeszcze niektórzy kelnerzy rozdają drinki tym z „najwyższych sfer", bo ci coraz bardziej chcą odróżnić się od otaczającej ich tłuszczy skazanej na zagładę, licząc na to, że kradzioną kasą kupią sobie miejsce w szalupach...

Wydaje mi się jednak, że tym razem, chyba zaskakująco dla nich wszystkich, bardzo szybko robi się śmiertelnie zimno...

 

Ja Ja, Polak mały

 

Komentarze (0)
Dodaj komentarz»
© Wszelkie prawa zastrzeżone