Zapraszam do zapoznania się z moim
tomikiem poezji "Drżenia niedojrzałości"

Sprawdź

Znaleziono 41 wpis z tagiem "leszek krasicki"

13 Kwi
2021

Może się wydawać, że trzynasty okazał się pechowy dla ekipy z Monachium, bo nie awansowała do kolejnej fazy rozgrywek LM, ale to co pokazała w dwumeczu z Paris Saint Germain w żaden sposób nie dawało jej podstaw do tego, by go wygrać.
Oczywiście cała moja krytyka oparta jest na założeniu, że mówimy o zespole aspirującym do miana najlepszego, a tym samym takiego, od którego wymaga się dużo więcej oraz z pełną świadomością, że rywalizowali z drużyną, która zagrała świetny dwumecz, prezentując znakomity futbol, wybitne umiejętności panowania nad piłką i najwyższy kunszt piłkarski w każdym aspekcie swojej gry.
Neymar, Mbappe, Navas i spółka wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i tym razem pokazali się ze swojej najlepszej strony, która potwierdza, że potrafią stanowić najwyższą możliwą jakość.
Niemniej jednak twierdzę, że to raczej bardziej Bayern przegrał ten dwumecz, niż samo PSG go wygrało, bo przyczyn porażki Bawarczyków upatruję wewnątrz zespołu, a nie w nawet najlepiej grających przeciwnikach.
W żaden sposób nie umniejsza to jednak chwały PSG i szacunku dla nich za zasłużone wywalczenie awansu.

30 Mar
2021
kategoria: Polityka
godzina: 10:05


I znowu dramatyczny przykład bestialstwa i wprost niewyobrażalnej tragedii.
Jakaś szumowina i kompletny degenerat, któremu jakoś dziwnie pozwala się chodzić po naszej ziemi, zakatował 10. latka, napadając na niego... w jego własnym mieszkaniu, do którego bandycko wtargnął.
Śmiertelne pobicie i maltretowanie dziecka jakimś łomem, moim zdaniem, kwalifikuje się już nie tylko na krzesło elektryczne, ale powinno skończyć się publicznym ukamienowaniem lub rozrywaniem końmi.
Tu nie ma żadnych wątpliwości czy to zrobił, zastanawiania się, a może to nie on, bo na sto procent to on.
Napad na cudze mienie, morderczy atak na dziecko, do tego pobicie własnego dziecka, bo jego trzynastoletni syn był u tego swojego młodszego kolegi, a do tego pobicie (chyba próbującej interweniować) swojej konkubiny – stwarzają obraz bestii, która nie ma żadnych hamulców ani oporów przed robieniem rzeczy najstraszniejszych.
Niech mi ktoś wytłumaczy jaką wartość dla świata ma istnienie takiej kanalii.
Jaką religię trzeba by wyznawać, żeby potrafić wytłumaczyć, że jakiś Bóg mógł stworzyć takiego potwora?
Jakie społeczeństwo może akceptować to, że ktoś taki jest jego członkiem?
Jaka socjologia potrafi obronić jakiekolwiek pozytywne aspekty akceptowania nawet w najmniejszym stopniu takiej degrengolady?
Według mnie nie ma żadnej, najdrobniejszej choćby rzeczy, która dawałaby jakiś cień podstawy do tego, by w jakikolwiek sposób zastanawiać się, że to coś należy traktować jak człowieka.

26 Mar
2021
kategoria: Polityka
godzina: 10:14

Żenującego kabaretu z odznaczeniem KKOOPem Roberta Lewandowskiego ciąg dalszy, bo nagle, z ni stąd, ni zowąd, największym problemem stał się markowy zegarek Lewego.
Zadziwiające jak głęboko polskość wżyna się niczym za ciasne stringi, tym razem w niektóre mózgi, przytłoczone i zamroczone stałym zaglądaniem w cudze życie.
To jest dowodem na to, że najbardziej polscy Polacy choć należą do wtóroustych, to w odróżnieniu od innych nacji, w rozwoju embrionalnym (po szczegóły odsyłam do specjalistycznych opracowań dotyczących biologii) w większości podlegają jakiejś nieodwracalnej aberracji, która sprawia, że normalnie całkowita zamiana lub przekształcenie miejsc „okołogębowych" i eufemistycznie rzecz ujmując „okołopośladkowych", nie dokonuje się zupełnie ani kompletnie.
W konsekwencji, tworzący się centralny ośrodek układu nerwowego, zdaje się być nieco zagubiony i nie wie gdzie się ostatecznie ulokować, a podobieństwo „kory" i „siedziska" powoduje, że nie wszystkie najważniejsze szare komórki trafiają we właściwe miejsce.
A ostatecznie, przez to, zupełnie pomieszane jest potem rozumienie świata i poszukiwanie drogi do odnalezienia w nim własnego miejsca i zaznania szczęścia.
W dużej mierze jedynym sposobem na jego osiągnięcie jest grzebanie w życiu innych, oczekiwanie na czyjeś porażki oraz zawiść i zazdrość, gdy komukolwiek coś się udaje.


Wracam na moment do odznaczenia Roberta Lewandowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, wręczonego mu w poniedziałek przez Prezydenta RP.
Mam wrażenie, że wymaga tego sytuacja, w której to wydarzenie wywołało internetowe tsunami, w dużej mierze próbujące zatopić aktualnie najlepszego piłkarza świata.
Zanim przejdę do oceny tej kolejnej, gównianej wojenki, pozwolę sobie na kilka słów mojej ogólnej oceny tego zaściankowego grajdołka, w którym żyjemy.
Ja osobiście jestem prawdopodobnie ostatnią osobą, która w jakikolwiek przychylny i pozytywny sposób byłaby gotowa wypowiadać się o obecnej, suwerennej władzy, a także o wybranym przez jej zwolenników Prezydencie naszego kraju, ale o ile nie zdecydowałem się wyjechać z niego na zawsze, wrzucając przy okazji mój paszport, a tym samym polskie obywatelstwo, do pieca, to pomimo tego, że niechętnie i bez euforii, to jednak nadal uważam ten cały bałagan za mój własny, chociaż on już wcale mi się nie podoba.
Od lat jestem zwolennikiem (prawdopodobnie utopijnej) koncepcji, że skoro tak bardzo różnimy się od siebie, mamy tak skrajnie odmienne wizje naszej roli i miejsca w świecie; a także diametralnie różnie oceniamy wartość przynależności lub nie do cywilizacji Europy zachodniej oraz przeciwstawnie ustawiamy wyznaczniki i granice naszej suwerenności – to znaczy, że nadszedł już najwyższy czas, by podzielić na mniejsze ten tak bardzo sztuczny twór jakim jest nasz przedziwny kraj.

To był weekend, w którym w Bundeslidze, po raz kolejny, wszyscy rozumiejący piłkę wymieniali bez przerwy jednym tchem wyłącznie cztery słowa: BAYERN MONACHIUM oraz ROBERT LEWANDOWSKI.
W historii futbolu zdarzają się takie mecze, które na zawsze zostają w nieśmiertelnej pamięci wszystkich kibiców na całym świecie, gdyż przełamują pewne, wydawałoby się nieosiągalne granice.
Takie momenty wykreowują również legendy o niezwyciężonych herosach, którzy potrafią wznieść się na absolutne, niedostępne dla innych wyżyny kunsztu w danej dziedzinie.
To, że Bayern Monachium jest zespołem wybitnym i historycznie należącym do najlepszych na świecie, wiemy oczywiście nie od dzisiaj.
A to, że jest najlepszy na świecie udowodnił niedawno wygrywając wszelkie możliwe trofea w zeszłym i na początku tego roku.
Ale styl w jakim w ostatni weekend, grając od 12. minuty w dziesiątkę, pokonał VFB Stuttgart 4 : 0 - zostanie zapamiętany i zapisany w annałach niesamowitych wydarzeń w sporcie, i to tymi największymi zgłoskami.

© Wszelkie prawa zastrzeżone