Zapraszam do zapoznania się z moim
tomikiem poezji "Drżenia niedojrzałości"

Sprawdź

30 Lis
2020

Poprawny Bayern wygrywa w 9. kolejce

kategoria: Sport
godzina: 10:26
Udostępnij:

30.11.2020 Wolne Miasto Warszawa

W ten weekend oglądaliśmy bardzo ciekawą kolejkę Bundesligi.
Mimo wszystko wielkim zaskoczeniem dla mnie była porażka Borussi Dortmund z FC Koeln 1 : 2.
Po raz kolejny wraca problem stabilizacji mentalnej zespołu, który dość łatwo popada w ekstrema z kolejki na kolejkę.
Dobra gra przeciwko Bayernowi w przegranym Klassikerze nie wystarczyła jednak, by dotrzymać kroku Die Roten i ulegli 2 : 3, po czym w meczu z Herthą Berlin dali prawdziwy koncert pewnie wygrywając 5 : 2, by we wczorajszym spotkaniu u siebie okazać zupełną bezradność wobec, mimo wszystko przeciętnego FC Koeln, który szczęśliwie dowiózł zwycięstwo.
Zadziwiająca nieskuteczność i brak wewnętrznego przekonania o swojej wartości oraz brak konsekwencji w grze, świadczą z kolei o braku stabilizacji formy i... silnego lidera spinającego zespół w najtrudniejszych momentach.
Zbyt duża przypadkowość powoduje ogromną nieprzewidywalność zespołu, który przegrał mecz, który równie dobrze mógł wygrać, o remisie nawet nie wspomnę.
Równocześnie RB Lipsk, bez zaskoczenia i niespodzianki, pokonał Arminię Bielefeld 2 :1, dzięki czemu przeskoczył Borussię w tabeli o dwa punkty, a przy remisie Bayeru Leverkusen z Herthą wskoczył też na drugie miejsce.
W tym wszystkim Bayern Monachium wygrał na wyjeździe z FVB Stuttgart 3 : 1, tym samym utrzymując prowadzenie w tabeli.
Oceniając Bayern należy powiedzieć, że zagrali całkiem poprawny mecz, niemniej jednak muszę przyznać, że FVB przegrało, bo... było znacznie lepsze niż remisujący z Bayernem w poprzedniej kolejce Werder.
A to dlatego, że zagrali bardzo otwarty mecz i walczyli z Die Roten jak równy z równym, niemal do końca stanowiąc ogromne zagrożenie dla Bayernu w każdej kolejnej akcji.
Myślę, że warto pochwalić Stuttgart, bo grali z pomysłem i polotem oraz dużą dynamiką, zupełnie bez respektu dla Der FCB.
Ostatecznie jednak Bayern uporał się z FVB, gdyż miał mimo wszystko więcej indywidualności potrafiących zrobić różnicę.
Niezmiennie twierdzę, że obrona Bayernu to najsłabsza formacja zespołu i stale widać brak odpowiedniej współpracy i asekuracji pomiędzy poszczególnymi zawodnikami.
Wymienność funkcji zawodników defensywnych, którzy w różnych meczach grają nieraz na różnych pozycjach w obronie, zaczęła jednocześnie stanowić problem, gdyż mam wrażenie, że obrona jako całość jest nieco zagubiona i zapomina co chwila kto jest kim i kto nią kieruje.
To doprowadziło do utraty pierwszej bramki w 20', gdy w zasadzie dwóch graczy FVB ograło jednym podaniem piątkę graczy defensywnych Bayernu.
Wczoraj nawet Manuel Neuer miał kilka niepewnych zagrań wprowadzających zamieszanie i zagrożenie zamiast wyjaśniania sytuacji, czego najlepszym przykładem była zabawa, która niewiele brakowało, a skończyła by się utratą drugiej branki.
To, że zdobyta przez FVB druga bramka nie została uznana przez sędziego, po sprawdzeniu VARu, było wynikiem faulu na Neuerze, znakomicie skąd inąd grającego zdobywcy pierwszej bramki dla Stuttgartu Coulibalyego.
W tej sytuacji spokój Neuera przekroczył ewidentnie granicę niefrasobliwości i lekceważenia, co mogło się źle skończyć zwłaszcza, że wcześniej nie wyszło mu już kilka innych zagrań. Nie można mylić luzu i spokoju z nonszalancją, zwłaszcza na swojej linii bramkowej.
Po raz kolejny widać było ewidentny brak Joshuy Kimmicha (o Thiago Alcantarze już nie wspomnę).
Alaba, Boateng, Pavart i Hernadez, poza błędami w kryciu i asekuracji mieli dużo niedokładności, choć myślę, że Hernandez zagrał bardzo dobry mecz, a jego gra ofensywna wygląda coraz lepiej i wreszcie przynosi zespołowi widoczne korzyści.
Lucas stanowi coraz ważniejszy element układanki Hansa Dietera Flicka.
Po niezłym poprzednim meczu, w tym, Leon Goretzka, grający obok Corentina Tolisso jako defensywny pomocnik, był tym razem mało widoczny i nie zachwycił.
Z kolei Tolisso zagrał niezły mecz i choć bez fajerwerków, mógł się podobać i mam wrażenie, że dojrzewa do odgrywania większej i ważniejszej roli w zespole.
Kluczem do ostatecznego sukcesu Bayernu była moi zdaniem jednak taktyka i otwartość gry... FVB Stuttgart.
To sprawiło, że odważnie grające FVB było ustawione wysoko, co z jednej strony umożliwiło im co chwila stwarzać groźne sytuacje pod bramką Neuera, ale jednocześnie ułatwiło Bayernowi przeprowadzanie groźnych kontr i szybkich akcji, zarówno środkiem jak i skrzydłami.
Kingsley Coman (chyba „wziął" sobie do serca moje uwagi o jego dotychczasowej, nieco bezładnej grze) wreszcie zagrał na miarę swoich możliwości powodując, że jego liczne ataki lewym skrzydłem raz po raz stanowiły wielkie zagrożenie dla obrony FVB.
Zaczął już w 3' idealnie dośrodkowując na 7 metr do Lewandowskiego, który w dość trudnej pozycji oddał groźny strzał głową, piłka jednak trafiła w słupek.
Wiele kolejnych akcji było niezmiennie bardzo groźnych i ewidentnie nadawał ton i dynamikę atakom Bayernu.
Ukoronowaniem jego dobrej gry była bramka na 1 : 1, zdobyta w 38' kąśliwym strzałem po ziemi z okolic linii pola karnego, po ładnym rajdzie lewą stroną i złamaniu do środka, co pozwoliło mu zgubić obrońcę na moment potrzebny do oddania celnego strzału.
Zejście do środka spowodowało, że reagujący na ten ruch bramkarz FVB też musiał przesunąć się do środka bramki odkrywając krótki róg, co idealnie wykorzystał Coman.
Dla odmiany Serge Gnabry, grający na prawej stronie, jest chyba w okresie słabszej formy, bo to kolejny już jego bezbarwny mecz, w którym nie wnosi za wiele do gry i jest daleki od swojej optymalnej dyspozycji.
Myślę, że czas, by HDF dał mu nieco odpocząć i na chwilę „wyjął" go z pierwszej 11.
Thomas Mueller zagrał lepiej niż w poprzedniej kolejce, aczkolwiek bez błysku, choć pierwsza bramka zdobyta przez Comana, była strzelona po kontrze, którą to właśnie Mueller prowadził i Kingsley zdobył gola po otrzymaniu piłki od niego. Zatem kolejna ważna asysta na jego długiej liście.
To bardziej ofensywne ustawienie defensywy FVB Stuttgat spowodowało, że i Robert Lewandowski miał więcej swobody i mógł więcej pokazać, choć nie był wcale wiodącą postacią w zespole, bo takiej chyba nadal nie było.
Niezależnie od tego, tuż przed przerwą, po kolejnej kontrze i wykorzystując idealne podanie Comana, oddał świetny strzał z ponad 18. Metrów – wyprowadzając Bayern na prowadzenie.
To pozwoliło Bayernowi uspokoić nieco grę i wymusiło na FVB kontynuowanie w drugiej połowie bardzo otwartej i ofensywnej gry mogącej doprowadzić przynajmniej do remisu, ale przez to dającej Bayernowi więcej przestrzeni do szybkich ataków, które Die Roten uwielbiają.
A losy meczu naprawdę ważyły się niemal do końca.
W 58' boisko musiał opuścić kontuzjowany Lucas Hernandez a w jego miejsce wszedł Niclas Sule.
Tym razem muszę (chcę) go pochwalić, bo stał się bardzo pewnym punktem obrony, często przerywającym groźne kontry FVB i następnie udanie inicjującym akcje Bayernu. Oby kontynuował ten kierunek.
Na ostanie nieco ponad 20 minut w zespole Bayernu na boisku pojawili się Leroy Sane, Douglas Costa oraz debiutujący Tanguy Nianzou Kouassi, a następnie, pod koniec meczu, jeszcze Havi Martinez.
W moim odczuciu Sane grał ciągle poniżej oczekiwań, choć miał kilka udanych zagrań, aczkolwiek stale wydaje mi się, że gra tylko na nie więcej niż 80 procent swoich możliwości.
Może, akurat dla niego, bardziej motywujące byłoby wejście od początku i walka o to, by nie zostać zmienionym?
Costa ewidentnie ma spore zaległości i jest daleko od swojej optymalnej formy, większość jego zagrań była niecelna, spóźniona i brak mu jeszcze zrozumienia z zespołem, ale... w 87' po ładnej akcji prawą stroną, w zasadzie skopiował bramkową akcję Comana z pierwszej połowy, ustalając wynik na 3 : 1 dla Bayernu i zapewniając spokój w ostatnich kilku minutach, bo przedtem wynik ciągle wisiał na włosku.
Myślę, że mimo wszystko warty odnotowania był ten krótki debiut Kouassiego, który zagrał więcej niż poprawnie i wraz z Sule poprawił pewność defensywy.
Havi Martinez grał niecałe 10', a do tego nieszczęśliwie się poślizgnął i rozjechał, co boję się, że będzie skutkowało jakąś kontuzją.
Znowu (dokładnie tak samo jak przy Klasikerze) niezwykle ciekawie zapowiada się następna kolejka, w której liderujący Bayern zagra u siebie z v-ce liderem RB Lipsk.
Ewentualne zwycięstwo Bayernu zapewni mu już w miarę solidną przewagę nad resztą stawki.
Gramy dalej.

Ja Ja, Polak mały

 

Komentarze (0)
Dodaj komentarz»
© Wszelkie prawa zastrzeżone