Zapraszam do zapoznania się z moim
tomikiem poezji "Drżenia niedojrzałości"

Sprawdź

29 Wrz
2022

Ofensywa prawnych bzdur trwa

kategoria: Polityka
godzina: 10:57
Udostępnij:

Wolne Miasto Warszawa, 29.09.2022

Rozmontowywanie podstaw prawnych funkcjonowania w tym kraju trwa w najlepsze, i robione jest niezwykle sprytnie, już nie tylko tylnymi drzwiami, ale teraz to nawet kołami.

Zmieniane coraz bardziej kretyńsko przepisy ruchu drogowego, z jednej strony idą w kierunku stworzenia kompletnego chaosu na drodze, a z drugiej, w tym zamieszaniu, mają dać prawo karać wszystkich za wszystko, bo interpretacja sytuacji drogowych może niedługo pozwalać na orzekanie kary śmierci wobec obwinianych i wykonanie wyroku na miejscu.

Cuda, które dzieją się od jakiegoś czasu na przejściach dla pieszych – to nic w porównaniu z najnowszymi pomysłami.

Dla jasności, jestem absolutnym zwolennikiem chronienia pieszych jako uczestników ruchu drogowego i sam strzelałbym do tych, którzy swoją arogancją, bezczelnością i brawurą stwarzają im zagrożenie.

Mówię jednak o sytuacjach, w których to piesi, rolkarze, rowerzyści, hulaj... coś tam (dusza, mam wrażenie), sami powodują zagrożenie poprzez wtargnięcie na jezdnię, przejazd po pasach jak mieli sprzęt prowadzić, czy są w virtualu zapatrzeni w swoje milion razy mądrzejsze od nich elektroniczne cacka i nie wiedzą gdzie są ani co robią.

Niedługo cały ruch w dzielnicy będzie zastopowany, bo ktoś idący po chodniku może widzieć gdzieś jakieś przejście i trzeba będzie mu dać szansę na myślenie, czy kiedyś nie zechce z niego skorzystać.

Teraz nie wiadomo, czy ktoś kto idzie po chodniku wzdłuż jezdni (tyłem do kierujących, bo idzie w tym samym kierunku) – nagle nie wymyśli gwałtownego skrętu w lewo i wskoczenia na jezdnię, a interpretacja nakazu zachowania szczególnej ostrożności przez kierowców nakazuje im... za każdym razem się zatrzymać i czekać na rozwój wypadków.

Pomijam już kuriozalne sytuacje rowerzystów jeżdżących po chodniku, nagle wjeżdżających na przejście, by... zacząć jechać ulicą.

Nawet najlepsi na świecie kierowcy, jeżdżący wolno, spokojnie i nader bezpiecznie – zaczynają być intruzami na drodze, traktowanymi jako potencjalni, a poprzez nakładane na nich mandaty faktyczni, według dowolnie interpretowanego przepisu, przestępcy.

Ale odwieczne konflikty na linii piesi – kierowcy, to o wiele za mało dla obecnych mózgów od ustanawiania ich prawa.

Teraz gmatwają na maksa sytuacje stricte drogowe pomiędzy uczestnikami ruchu na jezdni.

Nowy pomysł, by... jechać wolniej lewym pasem niż włączający się do ruchu z prawej i zabronić go wyprzedzić – to już nie tylko kuriozum, ale przeniesienie ruchu drogowego do Tworek.

Ja już abstrahuję od tego, że do tej pory to on włączając się do ruchu miał zachowywać nadzwyczajną ostrożność i w żaden sposób nie miał prawa zakłócać poruszania się tych, którzy byli „na głównej".

Teraz główne stają się podporządkowane i zależne od wszystkich dookoła.

Pomijam już fakt, że lewy pas był przeznaczony dla tych, którzy jadą szybciej i/lub wyprzedzają.

Teraz to się zmienia - lewym, jeśli wogóle, masz jeździć wolnej i to nawet od rowerzysty, który zechce jechać twoją drogą, bo na drodze przepisy są jednorodne dla wszystkich nieuprzywilejowanych, chyba że w danym miejscu niektórzy, w ramach wytyczeń, mogą porusząć się np. oddzielnymi pasami, czy śieżkami.

Niemniej jednak nadal obowiązują ich te same przepisy ogólne.

Określanie w przepisach, że mamy ruch prawostronny, w tej interpretacji prowadzi do sytuacji, że dla własnego bezpieczeństwa wszyscy będą się wreszcie kurczowo trzymać prawego pasa, a lewy zostanie pusty i przeznaczony dla bezkarnych rządowych limuzyn, których żadne prawa nie obowiązują.

W tym wydaniu może się okazać, że  i samo włączenie się do ruchu z prawej strony (tam gdzie nie ma świateł ani szkrzyżowania równorzędnego) też będzie w ogóle niemożliwe, bo za każdym razem będzie stanowiło zakłócenie i zajechanie toru jazdy samochodów snujących się bezpiecznie w niekończącym się korku na całkowicie zajętym prawym pasie.

W miastach wiele prawych pasów jest wyłączonych z użytku dla maluczkich, a prują po nich autobusy, mające tam przystanki, niejednokrotnie przed przejściami dla pieszych.

Teraz wszyscy będziemy jeździć w rytmie jazdy autobusów i... wolniej od nich, by nie stwarzać zagrożenia ani nie łamać przepisów.

To oczywiście pozwoli na pełną kontrolę tego kto będzie gdzie i o której, bo określą to ich rozkłady jazdy (wyjdzie taniej od Pegasusa).

Jakakolwiek awaria ogólnie rzecz biorąc może zastopować ruch w ogóle.

A w lewo to już nawet nie będzie jak skręcić, bo z prawego pasa nie wolno.

Ale może o to właśnie chodzi.

Wybrani będą poruszać się skryci za zaciemnionymi szybami limuzyn i dalej knuć jak nas jeszcze bardziej tresować w tym cyrku.

Niedługo wrócimy do czasów, gdy wzorem Anglii, jeśli ktokolwiek wpadnie na kretyński pomysł jazdy samochodem w ogóle, to będzie musiał zapewnić, by kilka metrów przed nim (a w naszej wersji pewnie i za nim) szedł jakiś gość, krzyczał uwaga samochód i do tego machał biało-czerwoną flagą.

To dopiero będzie masowa demonstracja naszej Polskości, zwłaszcza że pewnie szybko i takie krzyki będą karane jako zakłócanie spokoju, a rząd poda listę haseł które można, a w zasadzie pod karą co najmniej ogromnego mandatu trzeba będzie wykrzykiwać.

 

Ja Ja, Polak mały

Nowy komentarz
Wpisz treść komentarza
Wpisz treść komentarza
Wpisz podpis
Podpis
Wpisz kod z obrazka
Wpisz kod z obrazka
© Wszelkie prawa zastrzeżone